Kompozycja otwarta

Kompozycja otwarta


Witam serdecznie! Po dwutygodniowej przerwie w końcu pojawiam się z nowym wpisem. W poprzedniej notce trochę omówiłem kompozycję zamkniętą oraz wyjaśniłem, czym ogólnie ona jest. Dziś nadszedł czas na drugi jej rodzaj, o którym wspomniałem ostatnio. Mowa tu o kompozycji otwartej. Mam nadzieję, że każdy z Was zapoznał się z treścią ostatniego wpisu, ponieważ do omówienia tejże kompozycji, potrzebujemy podstawowych informacji na temat kompozycji zamkniętej, aby po prostu łatwiej nam było ją zrozumieć. (Nawiasem mówiąc, oba te rodzaje wzajemnie się uzupełniają. 😉) Jeśli ktoś nie wie, czym jest kompozycja zamknięta, zapraszam tutaj, a tymczasem przejdźmy do dzisiejszego tematu notki. 😉


Kompozycja otwarta - deczko trudniejsza do omówienia jak i zastosowania w praktyce. Lecz nie taki diabeł straszny, jak go malują. Czym ona się właściwie charakteryzuje? A tym, że jest po prostu otwarta. To znaczy, że rysowane przez nas obiekty "wychodzą" poza ramy naszej kartki. W pewnym momencie mogą być ucięte i możemy sobie jedynie domyślać się, jak one wyglądają w całości. (Innymi słowy pobudza naszą wyobraźnię. 😉) Oczywiście nie jest tak, że wszystkie przedmioty muszą być okrojone. Wystarczy, że jeden obiekt znajdzie się w połowie naszej ramy i możemy powiedzieć, że uzyskaliśmy kompozycję otwartą. W rysunku jak i malarstwie stosujemy ją najczęściej w portretach i pejzażach. W portretach zdradza ją zazwyczaj tło, które znajduje się za daną postacią oraz jej ucięcie, a w pejzażach chociażby linia horyzontu, której żadnym sposobem całej nie umieścimy na kartce. Poniżej na obrazie Leonarda Da Vinci widzimy, że modelka całkowicie nie mieści się. Nie widzimy jej dolnej części sukni. Tło, które jest za nią, także jest okrojone i możemy sobie jedynie gdybać, jak ono wygląda poza ramami obrazu. 


Tak jak i w kompozycji zamkniętej, występują dwa typy: centralna i rozproszona
  • Centralna ma to do siebie, że przedmioty są ułożone bardziej na środku kartki, czasem dotykają się, ale na niej całkowicie nie mieszczą. Nie tylko dotyczy to kilku obiektów, ale i pojedynczego. Przykładem jest chociażby "Mona Lisa", którą pokazałem powyżej. Jest ona w samym centrum i to na niej głównie skupiamy naszą uwagę. Aczkolwiek jak już wspomniałem, nie widzimy jej całej sylwetki. 
  • Rozproszona zaś, jak nazwa wskazuje obiekty są rozrzucone i nie dotykają się wzajemnie. Mimo, że znajdują się daleko od siebie i są ucięte, nadal pozostają w jakiejś części widoczne. Łatwiej jest ukazać kompozycję otwartą rozproszoną na jakichś przedmiotach. Jeśli chodzi o portrety lub pokazanie człowieka w takim typie, jest już o wiele trudniej. Kiedy rysujemy ludzi, są oni zazwyczaj w takich pozach, że kwalifikujemy ich do kompozycji zamkniętej lub otwartej centralnie. Ale są wyjątki, gdy na przykład nasza postać ma rozłożone ręce i nogi (wykonuje ruch). Wtedy możemy powiedzieć, że kończyny są troszeczkę "rozrzucone" i z pewnością możemy taki przypadek zaliczyć do kompozycji otwartej rozproszonej. 😉 

Tymże sposobem wreszcie dotarłem do końca tego wpisu. Temat nie jest taki łatwy jak poprzedni oraz na pierwszy rzut oka wygląda na skomplikowany, ale po jakimś czasie da się z nim oswoić. Osobiście bardziej wolę kompozycję zamkniętą, ale częściej korzystam z kompozycji otwartej chociażby w portretach. Jest świetna jeśli chodzi o pobudzenie naszej wyobraźni, gdy musimy sobie "dopisać" coś, co jest za obiektem, który skupia naszą uwagę, lub jak on wygląda poza ramami obrazu. Chciałbym dodać, że kompozycja otwarta jak i zamknięta jest wykorzystywana nie tylko w rysunku i malarstwie, ale w rożnych innych dziedzinach sztuki takich jak fotografia, czy film. To chyba było by na tyle. Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące tego tematu, piszcie w komentarzach - bo kto pyta, nie błądzi. 😉 Mam nadzieję, że niczego nie skomplikowałem. Tymczasem, trzymajcie się i do następnego wpisu!



Kompozycja...

Kompozycja...


...zamknięta 😉

Witam wszystkich! Po ostatnim rysowaniu chibi oraz krótkiej przerwie, nadszedł czas powrotu do teorii. Wiem, wiem, nikt nie lubi czytać na temat nudnych rzeczy. Lecz dziś chciałbym opowiedzieć o bardzo ważnej kwestii związanej nie tylko z rysunkiem, ale też malarstwem. Mowa tu o kompozycji, a dokładniej o kompozycji zamkniętej. Temat równie ważny jak światłocień. Nie da się tak po prostu go ominąć. Aczkolwiek notka o kompozycji będzie bardzo krótka. Myślę, że nie ma się za bardzo nad czym rozwodzić, szczególnie, gdy temat kompozycji został podzielony na dwie części. A więc, nie przedłużam więcej wstępu i przechodzę do rzeczy. 😉


Na pewno się teraz zastanawiacie, czym jest kompozycja. Otóż to zaplanowane rozmieszczenie różnych postaci lub przedmiotów w danej przestrzeni na naszej kartce w taki sposób, aby tworzyły one harmonijną, prawidłową całość. Czyli innymi słowy, rozplanowanie co i gdzie się ma znajdować na naszej pracy. Bez takiego konkretnego rozplanowania rysując, możemy w pewnym momencie się zorientować, że zabraknie nam miejsca na dany element, bądź dojdziemy do wniosku, że rysunek będzie nie estetyczny, ponieważ obiekt nie znajduje się na środku kartki, tylko gdzieś indziej. Rodzajów kompozycji jest tak naprawdę wiele, ale ja skupię się na dwóch głównych: zamkniętej i otwartej, które dzielą się na: centralną i rozproszoną. Dziś może zacznę od zamkniętej, która swoją drogą jest nieco łatwiejsza lub tak mi się wydaje. 😉
Polega ona na tym, że wszystkie obiekty znajdują się na naszym rysunku, bądź obrazie w całości. To znaczy, że są zamknięte w "ramach" naszej pracy. Jak już wspomniałem, kompozycja zamknięta dzieli się na:
  • centralną - to znaczy, że wszystkie elementy znajdują się bardzo blisko siebie, a wręcz stykają się ze sobą w centrum, jak nazwa wskazuje.


  • rozproszoną - czyli te obiekty są "rozrzucone" i nie mają bliskiego kontaktu ze sobą (chciałbym tylko zwrócić uwagę na to, że w rozproszonym typie kompozycji zamkniętej żaden obiekt nie wypada poza granice naszego obrazu).

Na zakończenie dodam, że kompozycja nie służy tylko do rozmieszczania. W malarstwie dzięki niej możemy chociażby odczytać nastrój, uczucia, czy przeżycia przedstawione na danym obrazie. Możemy także mieć wrażenia porządku, statyczności, harmonii, równowagi jak i dynamiki lub chaosu. To wszystko przydaje się chociażby przy opisie lub interpretacji obrazów. To by było na tyle, mówiłem, notka nie jest zbyt długa. Mam nadzieję, że wyjaśniłem w miarę jasno i niczego nie skomplikowałem. Następnym razem będzie kompozycja otwarta. 😉



Rysujemy chibi!

Rysujemy chibi!

Cześć i czołem! W ostatnim wpisie wspomniałem na wstępie, że jest dużo (nudnej) teorii. Faktycznie, odkąd założyłem tego bloga, piszę w większości o rzeczach podstawowych, teoretycznych. Moim skromnym zdaniem, żeby zacząć rysować trzeba znać jakiekolwiek podstawy, bez tego będzie nam ciężko chociażby zacząć. Aczkolwiek dziś postanowiłem odstąpić od teorii i przejść do nieco bardziej praktycznych kwestii. Chciałbym pokazać Wam, jak narysować jedną z najprostszych rzeczy - chibi. Notka krótka, łatwa i przyjemna. Myślę, że się wszystkim spodoba, a w szczególności tym, którzy lubią podglądać rysunki innych. 😉 Oczywiście zachęcam do rysowania razem ze mną. Jak już wspominałem wcześniej, ćwiczenia i ciągłe próby wzbogacają nasz "warsztat". A więc, zaczynamy! 😃

Na początku może wyjaśnię, czym jest te "chibi". To styl tworzenia karykaturalnego wyglądu postaci, wywodzący się z Kraju Kwitnącej Wiśni - Japonii. Bardzo często spotykany w różnego rodzaju kreskówkach, anime, mandze a nawet w grach. Chibi zazwyczaj pełnią humorystyczną rolę. Są przedstawiane w zabawny sposób, poprzez eksponowanie silnie przesadzonych, wyraźnych emocji np. złości, zaskoczenia. Na pewno każdy z nas zetknął się z czymś takim oglądając kreskówki lub grając w gry mobilne.
Okazuje się, ze w prosty sposób można stworzyć swoją własną postać chibi w zaledwie kilka minut. Szczerze, nie mogłem się zdecydować jak moja postać ma wyglądać i jaki dać przykład, więc postanowiłem skorzystać z okazji trwających Mistrzostw Świata i zaprojektowałem ją w wersji piłkarza naszej reprezentacji. 😉 Poniżej zamieściłem kilka rysunków, jak takiego chibi naszkicować krok po kroku:








Na początku proponuję naszkicować sobie od ręki pionowo dwa kwadraty, nie muszą być idealnie równe. Chodzi o to żeby nasza postać się w tych kwadratach zmieściła.








Następnie w górnym kwadracie rysujemy sobie okrąg - to będzie głowa. Może być okrągła, lub deczko zniekształcona, jak kto woli. Ja uwielbiam rysować głowy z "chomiczymi" policzkami. 😉 Chciałbym tylko wspomnieć, że głowa jest połową całej sylwetki.







Poniżej dodajemy tułów w kształcie takiego jajka lub łezki. Rysujemy go mniej więcej do połowy dolnego kwadratu. Chibi nie posiadają szyi, więc nie musicie się o nią martwić. 😉






Potem musimy naszkicować sobie górne i dolne kończyny o spiczastych końcach. Górne muszą być troszkę zaokrąglone, dolne zaś niekoniecznie.












Kiedy już mamy mniej więcej naszkicowany ogół naszej postaci, przechodzimy do głowy. Dzielimy ją na pół pionowo i poziomo. Pionowa linia służy do wyznaczenia środka twarzy, a pozioma do wyznaczenia oczu. 











Na poziomej linii umieszczamy oczy, lecz pomiędzy nimi musi być ta pionowa. Oczy mogą być przeróżne. Ja zastosowałem tu jedne z najprostszych, aczkolwiek można wziąć przykład z anime lub mangi. W dolnej części głowy umieszczamy usta.








Teraz wycieramy linie pomocnicze w postaci kwadratów, ubieramy naszą postać tak, jak się nam podoba, dodajemy fryzurę i gotowe! 😃 Możemy oczywiście poprawić kontury czarnym mazakiem lub długopisem i pokolorować.








Jak już mówiłem, rysowania tyle co nic, a satysfakcji mnóstwo. Myślę, że nie było w tym nic takiego trudnego. Ja za trzecim rysowaniem takiej postaci nie zaznaczałem już tych kwadratów, szybko można się do tego schematu przyzwyczaić. Jeszcze raz zachęcam do spróbowania swoich sił. Wrzucajcie zdjęcia swoich chibi w komentarzach pod postem na moim fanpage'u. Chętnie obejrzę co z mojego tutorialu wynika. 😉 Trzymajcie się!






Kilka podstawowych zasad rysowania

Kilka podstawowych zasad rysowania



Witajcie! Nadszedł czas na kolejną notkę. Dziś znowu ta nieszczęsna teoria. Tak to już niestety jest, jak się chce wszystko wytłumaczyć w prawidłowej kolejności. Ale już niebawem (mam nadzieję) pojawi się trochę praktyki. Tym razem jednak chciałbym opowiedzieć o kilku (moim zdaniem) ważnych, podstawowych zasadach dotyczących nie tylko samego wykonywania rysunku, ale też przygotowania warunków do naszej pracy. Większość z nas na pewno się zastanawia i zadaje sobie pytanie: jak się za to w ogóle zabrać? Tak na dobrą sprawę możemy zacząć rysować tak, jak nam wygodnie. Aczkolwiek chciałbym przedstawić Wam kilka wypracowanych przeze mnie zasad, które uznaję za swoją "podstawę rysunku".


Dobre oświetlenie
Dobre światło to podstawa do tworzenia. Ja rysuję przy bardzo dobrym oświetleniu, a najlepiej przy świetle dziennym. Zimą zaś, gdy jest już ciemno w porach popołudniowych używam lampki, ale nie jest to do końca dobre rozwiązanie. Oczy szybko się męczą, a co najważniejsze zazwyczaj światło lampy odbija się w graficie, co nie jest przyjemne. Mamy wrażenie, że praca nie idzie po naszej myśli. 

Czysty papier
Nie używam papieru w linię, kratkę ani inne wzory. Tym bardziej nie korzystam z zabrudzonych i zagniecionych kartek. Jeśli chcemy stworzyć dobrej jakości rysunek, czysty papier to podstawa. Nie musi być zakupiony w sklepie plastycznym, wystarczy nam zwykły blok techniczny, jeśli nie mamy szkicownika. Raczej nie korzystamy z kartek w kratkę, ponieważ rysunek nie będzie wyglądał poważnie. 


Kolejność rysowania
Zawsze zaczynam od szkicu i mierzenia. To podstawa. Kiedy już sobie naszkicuję dowolny kształt i zaznaczę szczegóły, przechodzę delikatnie do cieniowania. Nigdy odwrotnie, ponieważ takim sposobem nic dobrego z tego nie wyniknie. Dodam tylko, że cieniuję warstwami, co oznacza, że używam kilku ołówków i nakładam je na siebie. Także nie dociskam ołówka do papieru. Jeśli to zrobimy, a okaże się, że trzeba to zmazać, możemy spodziewać się tego, że gumka nie sprosta naszym oczekiwaniom. Ślad po ołówku będzie widoczny, co może zepsuć estetykę naszej pracy. Najlepiej jest nie dociskać, wtedy mamy pewność, że jeśli coś nie wyjdzie, będziemy mogli to naprawić bez zostawienia jakichkolwiek śladów. 

Dobrej jakości zdjęcia
Mam tutaj na myśli rysowanie portretów. Jeśli już taki wykonuję, korzystam ze zdjęcia większego rozmiaru i jak najlepszej rozdzielczości. Zdjęcia małe, dowodowe zdecydowanie odpadają, ponieważ zależy mi na bardzo dobrym uchwyceniu podobieństwa oraz ukazania jak najwięcej detali, które dodają dla portretu realizmu. Z małych zdjęć wszystkiego nie przerzucimy na portret, chociażby dlatego, że większości szczegółów nie dostrzeże nasze oko.

Czas wykonania
Zazwyczaj kiedy rysuję, nie robię wszystkiego na raz, w pośpiechu. Nie rysuje się na ilość, a na jakość. Nie podejmuję się rysowania kiedy jestem zmęczony lub gdy źle się czuję. Nie przepadam także za rysowaniem na zamówienie, ponieważ trzeba się śpieszyć, a przez to po prostu można wykonać rysunek gorszej jakości, która nie będzie satysfakcjonowała zarówno mnie jak i klienta. Po kilku godzinach pracy daruję sobie, po czym po prostu odpoczywam lub zajmuję się czymś zupełnie innym. Uważam, że to nawet dobre rozwiązanie, ponieważ w następnego dnia możemy spojrzeć na naszą pracę "świeżym okiem" i od razu wychwycić błędy oraz niedoskonałości, których nie widzieliśmy wcześniej. 

Przyjemność z pracy 
Rysuję to, na co mam ochotę. Nie zmuszam się do rysowania czegoś, czego zwyczajnie nie chcę. Jednak nie jestem zamknięty w sferze "co lubię". Uwielbiam wyzwania i podejmuję się co raz to trudniejszych rysunków. Uważam, że to w pewien sposób rozwija i wzbogaca. Aczkolwiek jeśli danego dnia nie chcę czegoś tam rysować, to tego nie robię. Wtedy mam poczucie, że jest to nudne, a to źle wpływa na efekt końcowy mojej pracy, gdzie przecież wiem, że ta praca mogłaby być zdecydowanie lepsza. Z rysowania musimy być zadowoleni oraz mieć z tego przede wszystkim przyjemność. 

Podsumowując, przedstawiłem Wam kilka moich zasad, których stosuję do rysowania. Mam cichą nadzieję, że ktoś kto nie wie jak się zabrać do rysowania, zaczerpnie ode mnie trochę "nawyków", upora się z tym problemem i zacznie coś tworzyć. Na dziś to wszystko, dziękuję za uwagę i do zobaczenia w kolejnej notce! 

                                                                                                                     

Artystyczny elementarz

Artystyczny elementarz



...czyli czym wykonać swoje prace :)

Cześć wszystkim! Ostatnim razem opowiadałem Wam czym jest światłocień, lecz nie przyszło mi do głowy żeby najpierw napisać o tym, jakie przybory są potrzebne, żeby w ogóle zacząć przygodę z rysunkiem. Jak to mówią "lepiej późno, niż wcale". Na wstępie tylko dodam, że wcale nie musimy mieć przyborów z wysokiej półki żeby stworzyć coś pięknego. Jedyne co nam tak na prawdę potrzebne do tworzenia to chęci i odrobina wolnego czasu. Bez tego, nie stworzymy dobrego rysunku i nie pomoże nam w tym żaden produkt. Aczkolwiek przygotowałem notkę, w której przedstawię Wam, czym tworzę na co dzień oraz czego tak na prawdę potrzebujemy, aby stworzyć dobry rysunek.



Ołówki

Chyba nie muszę wyjaśniać czym są ołówki. Myślę, że każdy z nas doskonale wie, jak wyglądają oraz z czego się składają. Po prostu bez nich żaden rysunek nie zaistnieje. To podstawowe narzędzia każdego rysownika i służą tak na prawdę do wszystkiego: kreślenia, zaznaczania, szkicowania, cieniowania itd. Tak na dobrą sprawę są najłatwiejszą z technik w rysunku, pomijając kwestię realizmu, czy hiperrealizmu. 
Dla początkujących rysowników chciałbym tylko zwrócić uwagę na to, że ołówki mają własne wartości. Jeśli widzimy na ołówku literkę H oznacza to, że takowy ołówek posiada twardy grafit, a jeśli zauważymy na nim literkę B - miękki. 


Jak zaobserwowałem, większość rysowników używa pomarańczowych ołówków firmy KOH-I-NOOR. Ja osobiście używam czarnych z serii 1900 TOISON D'OR. Według mnie nie ma wielkiej różnicy między tymi seriami. Mi przypadły do gustu czarne, których używam i nie narzekam. W opakowaniu jest 12 sztuk różnej twardości: od 2H do 8B. Tak na prawdę nie potrzebujemy ich wszystkich. Ja najczęściej korzystam z takich wartości jak 2H, HB, 2B, 4B i 6B. To mi w zupełności wystarczy, żeby narysować chociażby dobrej jakości portret. Aczkolwiek zachęcam Was do posiadania całego kompletu ( bo być może się przyda :P ). Warto także zaopatrzyć się w temperówkę.


Gumki

Następnymi równie ważnymi produktami obok ołówków są gumki. Są wręcz pożądane. Doskonale wiemy, co by się stało z naszymi rysunkami, gdyby nie one. Teraz powstaje pytanie, jaką gumkę kupić? Która jest najlepsza? Otóż każda jest dobra na swój sposób, na przykład zwykła myszka. Ważne jest to, aby dobrze mazała i nie pozostawiała większych śladów po ołówku. 


Są oczywiście dwa rodzaje gumek: gumka do mazania ( o której mówiłem powyżej ) oraz gumka chlebowa, która jest po prostu fantastyczna. Możemy jej użyć nieskończenie wiele razy i nie zniszczy nam przy tym pracy oraz jest plastyczna dzięki czemu możemy ją uformować w dowolny kształt. Jej malutkim minusem jest to, że po użyciu często się brudzi i trzeba ją "ugniatać" na nowo. 



Papier

Bloków, szkicowników i papierów jest tyle ile gwiazd na niebie - mnóstwo. Myślę, że wybór papieru do rysunku to sprawa dość indywidualna. Co kto lubi i woli. Ja korzystam ze szkicownika firmy Canson w rozmiarze A4 na spirali. Jest przyjemny w rysowaniu, a przede wszystkim wygodny. Można użyć go wszędzie: w domu, poza domem, w łóżku, na kolanie i gdzie nam jeszcze dusza zapragnie. Kartki nie są zbyt cienkie ani zbyt śliskie. Przynajmniej ja tego nie odczuwam. Według mnie, na prawdę szkicownik godny polecenia. Aczkolwiek jeśli ktoś nie posiada szkicownika, zwykły blok techniczny też się nada. 







Powyżej przedstawiłem Wam produkty, których na co dzień używam do rysunku. Niemniej jednak, kiedy zaczynałem swoją przygodę z rysowaniem, nie posiadałem tych rzeczy. W mojej gamie przyborów artystycznych był ołówek HB, gumka myszka i zwykły blok techniczny. Mimo, że to nie były produkty z wysokiej półki, powstawały dobrej jakości rysunki. Tak jak wspomniałem na początku, efekt pracy zależy w dużej mierze od chęci i naszych umiejętności, a produkt z wyższej półki może tylko poprawić jakość naszego wykonania. Mam cichą nadzieję, że tą notką pomogłem w wyborze zestawów artystycznych. Jeśli o czymś zapomniałem, dajcie znać w komentarzach. Tymczasem na dziś to wszystko. Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia! :) 

Światło i cień

Światło i cień


Czyli czym jest światłocień w rysunku?

Witam wszystkich serdecznie! Tak jak wspominałem w ostatnim poście, dziś chciałbym napisać o podstawowej technice rysunku, którą jest światłocień. Tak na prawdę światłocień to temat rzeka - w każdym zagadnieniu pełni inną funkcję. Aczkolwiek uważam, że na sam początek naszej przygody z rysowaniem, opowiem dość zwięźle czym jest ta technika oraz jak ją uzyskać na naszej pracy. 
A więc najpierw może wyjaśnię, czym jest ten światłocień. Otóż jest to technika, która polega na rozłożeniu światła i cienia w rysunku. To niezbędna metoda do pokazania danego przedmiotu tak, jak go widzimy. Gdy chcemy naszkicować sobie dany przedmiot tak, aby wyglądał w miarę realistycznie, nie może być on zupełnie oświetlony ani zacieniony. To zależy też, czy rysujemy z głowy, czy z obserwacji. Jeżeli rysujemy coś z wyobraźni musimy sobie zaznaczyć gdzie na rysunku jest źródło światła i rysować tak, żeby zastosować się do niego. Jeśli rysujemy coś z obserwacji, widzimy jaka część na przedmiocie jest bardziej oświetlona i gdzie pada cień.


Na rysunku wyżej możemy zauważyć, że źródło światła jest na samym środku. Kule, które są dookoła tego źródła światła, robią cień i w ten sposób tworzy się nam efekt trójwymiarowy, co nadaje dla rysunku troszeczkę realizmu. 
Jak uzyskać taki efekt? To bardzo proste. Tam, gdzie chcemy żeby cień był mocniejszy, delikatnie cieniujemy dany obszar do tego momentu, aż uzyskamy odcień taki, jaki chcieliśmy. Natomiast miejsca oświetlone zostawiamy, lub delikatnie je zaznaczamy. Tak za pomocą światłocienia powstaje trójwymiarowy efekt, który możemy zauważyć na załączonym rysunku.
Początkującym rysownikom proponuję wykonać od kilku do nawet kilkunastu ćwiczeń rysowania przeróżnych rzeczy, które nas otaczają. Dzięki takim ćwiczeniom możemy się łatwo przyzwyczaić do tejże techniki oraz po prostu ''wyrobić'' sobie rękę.
Jak już wspomniałem na początku, światłocień to obszerny temat. Jeszcze nie raz będę go omawiać przy różnych innych notkach. Tymczasem na dziś to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że każdy choć trochę zrozumiał o czym była mowa. Trzymajcie się ciepło, do zobaczenia w kolejnym poście!

                                                                                                                      

Od czegoś trzeba zacząć...


...czyli kilka słów na temat bloga na początek :)

Cześć i czołem drodzy blogerzy, blogerki, czytelnicy i czytelniczki! Jest, to mój pierwszy wpis na tym blogu - zasadniczo to mój pierwszy wpis na jakimkolwiek blogu. Z racji tego iż to moja pierwsza notka, chcę przybliżyć Wam czego moje wpisy będą dotyczyć. 
Zacznijmy od tematu głównego, który będzie towarzyszyć Wam (mam taką nadzieję) i mi podczas blogowania. Bazowym zagadnieniem będzie rysunek. Może wydawać się to Wam nudne (bo przecież rysowanie to nic ciekawego), możecie powiedzieć, że takich blogów jest mnóstwo - ok, zgadzam się, jest tego mnóstwo. 
Aczkolwiek większość blogów i poradników, które widziałem, nie były dla mnie dość zrozumiałe, czasami brakowało mi pewnych informacji i musiałem ich szukać po całym internecie, niekiedy w obcym języku. Dlatego postanowiłem założyć swojego bloga i pisać o tym co lubię robić najbardziej - rysować, gdzie będzie można pytać o coś, co będzie niezrozumiałe z danego wpisu. 


Postaram się wrzucać notki tak często, jak to tylko możliwe. Zaczniemy od rzeczy prostych - czyli od podstaw takich jak czym jest światłocień, perspektywa, kompozycja, a z czasem będą pojawiały się rzeczy trudniejsze. Oprócz rysunku zamierzam także wrzucać notki na temat historii sztuki.
Mam nadzieję, że ten blog stanie się pomocy i ciekawy dla Was. Tymczasem, trzymajcie się ciepło!